Sowa do snu nie ulula…

sowaLudzie boją się sów. Sowy chrapią, skrzeczą, przeraźliwie wrzeszczą, kraczą, warczą, gwiżdżą ostro, kłapią i szczekają (to określenia wyjęte z terenowych przewodników). To nie są przyjemne określenia. Sowa na dachu kwili, komuś umrzeć po chwili… Brrr…

Dlatego sowy, choć są przeważnie nocnymi stworzeniami, nie bywają bohaterkami kołysanek. Sowy nie trafiają się także zbyt często pośród dziecięcych zabawek, a wyglądająca jak żywy pluszak sowa włochatka to w naukowym nazewnictwie „sowa pogrzebowa” (Aegolius funereus). Popularne figurki sów zbierają raczej dorośli, którzy pokonali już dziecięce lęki przed ciemnością…

Onomatopeja sowa pochodzi według jednego ze słowników etymologicznych od nazwy dźwięków niezbyt miłych dla ucha – wycia, ryku, krzyku.  Nawet sowa nazwana zapewne od głosu ulula (Surnia ulula) choć woła „liuliuliuliuliuliu…”, to i jej trel opatrzony jest epitetami chichoczący i brzuchomówczy.

Wołanie sowy do snu nas nie ukołysze. Nie jednego ptasiarza wręcz zerwie na równe nogi nawet w środku nocy. Nocni markowie niechaj uważają jednak, by po bezsennej nocy nie byli osowiali…

Fot. Witold Muchowski

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Antkowi…

golabek

„Ujrzałem Ducha, który jak gołębica zstępował z nieba i spoczął na Nim” J 1, 32.

Antku, być może dziś dostępujesz łaski spotkania z Duchem Świętym pod postacią Gołębicy, być może Bóg odkrywa dziś przed Tobą tajemnicę piątego dnia stworzenia, być może modlisz się dziś za tych, którzy dotąd nie uwierzyli, choć kur w ich życiu zapiał już po raz trzeci…

Nie gaszę ducha wobec tego smutnego pożegnania, bo Twoje świadectwo trwa w niezliczonych wspomnieniach spotkań, rozmów, tekstów, ostatnich świątecznych życzeń, na które nie otrzymałeś ode mnie odpowiedzi… Dziś, choć Ciebie już nie ma, spotykam Cię w tak wielu miejscach.

Z tak wielkim żalem dziś Cię pożegnamy…

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Mewa śnieżno żółtawa…?

mewaPo gruzińsku mewa – tolia – znaczy śnieżna, śnieżno biała. Biel przeważa w upierzeniu większości gatunków mew, ale zupełnie białą szatę ma jedynie mewa po polsku nazywana modrodziobą. Mewa ta w wielu językach jest mewą koloru kości słoniowej. Jednak barwa jej piór bliższa jest bieli śnieżnej, aniżeli wpadającej w żółć bieli nazywanej kością słoniową. Czy występująca często na krze mewa modrodzioba mogła „odcinać się” swoją mniej doskonałą bielą od śniegu i lodu…? Na pewno od jej bieli odcina się wyraźnie sinawy, modry dziób.

Biel zaś mieni się bielszymi i mniej białymi odcieniami, a ludy północy, które znaję tę najbielszą z mew, mają z pewnością znacznie bogatsze na tę okoliczność słownictwo. Niekoniecznie odwołujące się do koloru słoniowych kłów…

mewa2

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Muszkatela bożonarodzeniowa

Wino i ptak-białe tło-2Muszkatela to nie tylko aromatyczne wino deserowe, ale także polska nazwa blisko 40 gatunków egzotycznych gołębi. Jeden z nich występuje wyłącznie na Wyspie Bożego Narodzenia na Oceanie Indyjskim. Stąd angielska nazwa tej muszkateli – Christmas imperial pigeon – po polsku zaś muszkatela ciemna.

Nasza nazwa nawiązuje do winnego, ciemnego upierzenia niektórych gatunków muszkatel. Ale na tym nie kończą się związki gołębi z winem. Dobrze nam znany siniakColumba oenas – to po łacinie właśnie gołąb winny (od greckiego oinos – wino, winorośl). Stąd także enologia lub ojnologia czyli winoznawstwo. Niektóre źródła wskazują na związki tej nazwy z pojawianiem się tych gołębi w okresie winobrania, ale przeważnie kojarzone jest to z ciemnym, winnym upierzeniem.

Świąteczną nazwę Wyspie Boże Narodzenia nadał kapitan Williams Mynos, dopływając do niej 25 grudnia 1643 roku jako jeden z pierwszych Europejczyków. Na wyspie występuje wiele ciekawych ptaków – także endemitów – muszkatela ‚bożonarodzeniowa’ ciemna jest jednym z nich.

Wesołych Świąt życzy Państwu autor bloga i jego asystentka-fotograf
Beata i Witek Muchowscy

Wino i ptak - choinka-2
fot. Beata Muchowska
Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

Arktyczny przewoźnik żaru

immerNur lodowiec dźwiga na swoim grzbiecie ciepłe posłanie z żarzących się, białych węgli. W surowym klimacie Arktyki ogrzewają się od nich jego młode, które nury te często przewożą na swoich „plecach”. Łacińskie Gavia immer miałoby pochodzić właśnie od staronordyckiego eimyrja – popioły, żarzące się węgielki, spękane, spalone drewienka takie jakie widujemy w kominkach, ogniskach, na pogorzeliskach.

Choć kuszące wydaje się skojarzenie tej nazwy z łacińskim immergo – zanurzać się – to za tą pierwszą – gorącą hipotezą – przemawia dodatkowo jedna z angielskich nazw nura lodowca – ember lub ember goose (ember to po angielsku właśnie owe żarzące się węgle). Te węgle to oczywiście wzór upierzenia; nieregularne czworokąty układające się w białą kratę, która zdobi godową szatę nurów.

Takie węgielki bądź prószący się z nich popiół są określane z greki mianem maril. Subtelniejszy, spalony (ogorzały), popielaty wzór nosi na swoim grzbiecie inny Arktyczny przedstawiciel awifauny – Aythya marilaogorzałka. To od tego wzoru pochodzi jej naukowa nazwa. Po polsku deseń ten bywa nazywany chmurkowaniem.

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

„Erithacus rudzikula” – czyli polski złotokos

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Czy mamy w Polsce przedstawiciela podrodziny złotokosów? Okazuje się, że tak! Należy do niej rudzik. Choć po angielsku ta grupa ptaków nazywana jest African Robins, to oprócz afrorudzika należy do niej także „nasz robin”, który nie pasuje według systematyków do podrodziny Robins czyli obecnie kląskawek… To tyle współczesnej systematyki…

Najbardziej rzucającą się w oczy cechą rudzika jest z pewnością jego ruda pierś, której zawdzięcza on swoją polską, ale także i łacińską nazwę. Przez kilka ostatnich wieków czerwono-ruda pierś rudzika mieniła się w jego nazwach przynajmniej kilkoma odcieniami. Pliszka czerwonogardł stała się pokrzewką rdzawogardlistą, by później przemienić się w piegżę malinówkę, gajówkę rudopierś, czerwienkę a nawet samego gila.

Po drodze ten popularny i chyba także lubiany ptak przyjmował także nazwy ludarka, włodarka i raszka. Tę ostatnią odnajdziemy jeszcze w wielu przedwojennych źródłach. Dzisiejsza nazwa rudzik niesie ze sobą dwie informacje o ptaku – że jest on częściowo rudy, a także, że jest niewielki. Podobne znaczenia zawiera w sobie łacińskie rubecula. Angielskie robin zaś zdaje się odzwierciedlać właśnie sympatię do rudzików – toż to zdrobnienie od Roberta…

fot. Beata Muchowska

Opublikowano Uncategorized | 1 komentarz

Nur wpisany w 11-kąt foremny

loonie228 lat temu Kanadyjczycy zamienili papierowe jednodolarówki na piękne monety z nurem lodowcem wpisanym w 11-kąt z zaokrąglonymi krawędziami. Loonie – tak Kanadyjczycy określają tę monetę od amerykańskiego loonnur (w brytyjskim angielskim raczej diver – czyli nurek…). Loon w angielskim to także szaleniec, dziwak – i o dziwo także to ma związek z ptakiem i jego pokracznym chodem. Nury są bowiem wybitnie wodnymi ptakami i po lądze poruszają się niezdarnie, dziwacznie.

Łacińska nazwa nura lodowca to Gavia immer. Gavia jest bardzo obszernym określeniem dla ptaków wodnych (dzisiaj tylko dla nurów), zaś immer może mieć związek z łacińskim immergo – zanurzony, ale uważa się, że jest raczej związane z charakterystycznymi „żarzącymi się” węgielkami, które ptak ten dźwiga na grzbiecie w swojej godowej szacie (ponoć ze szwedzkiego, ale także po angielsku embers – żarzące się węgle).

Obecna, polska nazwa lodowiec bywa myląca, gdy ktoś wybiera się na lodowce do krainy lodowców… na przykład na Islandię. Jeżeli zobaczy tam latające lodowce, to może być wzięty za szaleńca…

fot. Witold Muchowski

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz